1.
Większość ludzi moment pobudki uważa za najgorszy podczas całego dnia. Wyrwani ze słodkiego snu nie czują się komfortowo. Jeszcze kilka sekund wcześniej smacznie spali. Może śniło im się coś pięknego, coś, o czym nieustannie marzyli. W takim momencie dźwięk budzika brzmi jak wyrok. Wszystko pęka jak bańka mydlana i przed oczami staje szara rzeczywistość. Patrzą na zegarek i widzą, że nadeszła ta pora. Często nie potrafią wewnętrznie się przełamać i wstać z łóżka. Wolą mówić sobie:,,jeszcze momencik’’ i przewrócić się na drugi bok, próbując ponownie zasnąć. Kiedy już po długich minutach , wreszcie wstaną z łóżka , powstaje kolejny problem. Mianowicie czujemy się tacy wewnętrznie zaspani. Doskonałym antidotum jest poranna gimnastyka. Te kilka minut poświęcone rano naszemu ciału może zdziałać cuda. Nie trzeba wykonywać wielu skomplikowanych ćwiczeń. Naprawdę wystarczy bardzo prosta kombinacja. Kilka przysiadów, ćwiczenia rozciągające i czujemy się całkiem inaczej. Jeśli jest dobra pogoda dobrze też zdecydować się na poranną przebierkę po parku. W cieplejszych miesiącach amatorów biegania jest rzeczywiście sporo Dzięki temu krew w naszym organizmie lepiej krąży, wszystkie mięśnie są pobudzone. Krótko mówiąc jesteśmy gotowi do ciężkiej pracy podczas kolejnego dnia w pracy czy w szkole. Gimnastyka, choć niepozorna w istocie pomaga naszemu organizmowi lepiej rozpocząć dzień. Później możemy przejść do kolejnych standardowych rzeczy, które robimy każdego ranka. Wykonać poranną toaletę, zjeść śniadanie, wyprowadzić psa. Po odpowiednim rozpoczęciu dnia czujemy, że mamy więcej sił. Niestraszne są nam wtedy kłopotliwe sytuacje, które na nas czekają w nadchodzących godzinach. Kilka klasówek jednego dnia, potem korepetycje i zajęcia domowe? Ciężki dzień w pracy z trudnym we współpracy szefem? Te wszystkie przeciwności będzie łatwiej pokonać, jeśli po wstaniu z łóżka, codziennym elementem będzie gimnastyka. Te kilka minut na dystansie całego dnia będzie bez cienia wątpliwości odczuwalne. Po kilku dniach na pewno odczujemy różnicę na plus.
Archive for ◊ Styczeń, 2010 ◊
1.
Współczesna młodzież krzywi się, gdy w rozmowach podejmowany jest temat szkoły. Nastolatkowie z dużą niechęcią wyrażają się o niej. W większości wypowiedzi dominuje stwierdzenie: chodzę, bo muszę. Jedni idą, aby spotkać się ze znajomymi, poplotkować, pożartować, drudzy, aby poszukać innych wrażeń, niekoniecznie dozwolonych. Ostatnią grupę (najmniejszą) tworzą Ci, którzy naprawdę chcą się uczyć. Wśród przedmiotów, na które uczniowie uczęszczają najchętniej dominują: informatyka, ( bo przecież w domu całymi dniami siedzą przed komputerem, grając, rozmawiając przez komunikatory czy też przeglądając strony internetowe) oraz wychowanie fizyczne. Przedmiot ten popularnie nazywany WF jest wyczekiwany zwłaszcza przez chłopców przez cały dzień lekcyjny. Niestety czasem zapominają, że te zajęcia to nie tylko nieustanne uganianie się za piłką. To także gimnastyka, której większość naszej młodzieży nie lubi. Niezwykle wymownie wyglądają te pełne rozczarowania wyrazy twarzy tych chłopców, gdy nauczyciel mówi: dziś na lekcji gimnastyka. Oni pewnie w szatni już ustalili, w jakich składach zagrają. Kto będzie Cristiano Ronaldo , kto będzie grał w środku pola jak Xavi , wreszcie kto będzie popisywał się efektownymi paradami bramkarskimi w stylu Buffona. Wspólnie wymyślili, jaki to mecz rozegrają. Czy będzie to pamiętny finał Ligi Mistrzów z 2005 roku pomiędzy Liverpoolem i AC. Milanem czy też powtórka decydującej rozgrywki podczas Mistrzostw Europy, 2008 czyli mecz Niemcy-Hiszpania. Słowa prowadzącego zajęcia szybko zgasiły ich zapał. Jednak oni jeszcze nie wiedza, że to dla ich dobra. Nie można przez cały rok, biegać po boisku, strzelać kolejnych bramek czy z uporem maniaka zakładać popularnej siatki kryjącemu obrońcy. Lekcje, których tematem jest gimnastyka również są potrzebne. Choć teraz pewnie tego nie odczuwają kiedyś uczniowie przyznają rację temu stwierdzeniu. Umiejętność zrobienia przewrotu w przód, stania na rękach, skoku przez kozła czy skrzynię także są istotne. Wpływają one na ogólną koordynację ruchową dzieci. Wykonują, więc podwaliny pod sprawne i zdrowe społeczeństwo.
Wiek wejścia w pełnoletność, to najważniejszy czas w życiu młodego człowieka. Choć jeszcze bardzo młody musi podejmować ważne decyzje. Wybór profilu w szkole średniej, a później kierunku studiów. Jedna niefortunna decyzja może zrujnować nam życie. Bowiem niezwykle ciężko jest zdać maturę z biologii czy chemii, jeśli w naszej klasie w zakresie rozszerzonym realizowane są historia i wiedza o społeczeństwie. Wybór liceum determinuje dalszą edukację, czyli studia. Znamy wiele osób,które podczas edukacji zmieniały swoje priorytety i przepisywały się do innych klas poszukując optymalnego rozwiązania. Obecnie najbardziej oblegane są kierunki prawnicze i medyczne. Panuje taki stereotyp, że człowiek po wykształceniu medycznym musi koniecznie zostać chirurgiem, kardiologiem czy neurologiem. Nic bardziej mylnego. Rehabilitacja, to też dobry pomysł na życie po ukończeniu takich studiów. Nie wiedzieć, czemu panuje takie przekonanie, że ktoś, kto wybiera w liceum profil biologiczno – chemiczny ma zamiar w przyszłości przeprowadzać skomplikowane operacje, operować rannych z wypadków czy toczyć walkę z czasem o życie pacjenta. Nie wszyscy najwidoczniej mają predyspozycje do takiej pracy. Natura dała im inne atuty. Takie, które wykorzystuje rehabilitacja. To również bardzo ciekawy zawód. Nie wymaga wielkiego nakładu fizycznego i nie jest obarczony tak wielką odpowiedzialnością. Zapewnia też, kontakt z ludźmi. Aspekt bardzo istotny dla wielu osób. Są, bowiem tacy, którzy nie wyobrażają sobie pracy w samotności. Znam wiele osób , którym ta praca przynosi wiele satysfakcji. Niektórzy w pracy poznali swoją drugą połówkę. Ona akurat miała złamaną nogę i przychodziła na zajęcia. Siłą rzeczy przez dłuższy czas spotykali się bardzo często. Musieli przypaść sobie do gustu. Kiedy rehabilitacja dobiegła końca , ich spotkania się nie skończyły. Uległy wręcz nasileniu, tylko w innych o wiele bardziej miejscach. Historia jak z filmu, którą potem będą dzieciom opowiadać, jak to złamana noga była początkiem wielkiego szczęścia.
Życie sportowca, pełne jest zwrotów akcji. Jednego dnia są uwielbiani przez tłumy, stadion skanduje ich nazwisko, a drugie po jednej porażce potrafią być wyzywani od najgorszych. Kibice czasem potrafią być bardzo niesprawiedliwi. Nie potrafią zrozumieć, ze ich ulubieńcy to też ludzie i również może przydarzyć im się słabszy występ. O wiele większym dramatem są kontuzję. Potrafią w jednym momencie przerwać wspaniale zapowiadającą się karierę. Wtedy zostaje już tylko żmudna rehabilitacja. Jeszcze wczoraj zawodnik rywalizował w ważnym meczu ligowym. Biegał, walczył, ciężko pracował dla drużyny. Wystarczyło jedno starcie, zbyt ostre wejście, rywala, trzask kości i pozostaje tylko krew i łzy. Przed oczami tylko nosze i karetka odwożąca go do szpitala. Kibice chwilowo zajęci tym wydarzeniem, szybko o nim zapominają, bo przecież gra toczy się dalej. Kolejny korner, przestrzelona świetna okazja, niesłusznie podyktowany karny czy druga żółta kartka dla lidera zespołu gospodarzy. Tym pasjonują się przybyli na stadion fani. Liczy się tylko teraźniejszość. Tymczasem ten kontuzjowany zostaje praktycznie sam. Wielokrotnie słyszeliśmy, że rehabilitacja, to najgorszy czas dla piłkarza. Setki powtórzeń, kolejnych nudnych ćwiczeń. Wszystko to w nadziei by jak najszybciej wrócić na boisko. W takich momentach bardzo ważna jest rodzina. To właśnie bliscy mają za zadanie podtrzymanie gracza na duchu. Muszą pomóc mu przetrwać ten trudny okres. Zdarzają się przypadki, że ambicja zawodnika prowadzi do jego kłopotów. Gracz zbyt szybko, po kontuzji chce wrócić na boisko. Nie do końca przygotowany do dużego wysiłku podejmuje realizację czasem zmuszony trudną sytuacją drużyny, bądź własną chęcią gry. Dochodzi do starcia, które w normalnej dyspozycji nie zrobiłoby na nim wrażenia. Jednak tym razem nie do końca zdrowa noga nie wytrzymuje. Uraz się pogłębia. Zawodnik przez nieszczęśliwy splot zdarzeń nie zagra przez dłuższy czas. Cały proces leczenia się powtarza. Znów rehabilitacja zajmuje mu większość dnia. Znów musi poradzić sobie z tą rutyną.